• Wpisów:300
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:14
  • Licznik odwiedzin:30 269 / 2407 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
♥♥
 

 
prawda jest taka, że możesz udawać , że on już nic nie znaczy, że nie chcesz go znać, że zapomniałaś. a jak przyjdzie co do czego i zobaczysz jego imię na wyświetlaczu komórki poczujesz ukłucie w sercu, wrócą wszystkie wspomnienia, wszystkie marzenia związane z jego osobą.
 

dzejsii
 
patrycjaaaaaaaaaaaa3
 
Zajebiście, wpadnij : *
 

 
Mam jedną pierdolną schizofrenię. Zaburzenia emocjonalne, proszę puść to na antenie. Powiem Ci, że to fakt, powiesz mi, że to obciach. Pierdolę Cię, i tak rozejdziesz się po łokciach.
 

 
mówiła, że sobie odpuszcza. że kończy, o niego walczyć. każdego dnia, zamiast 'dzień dobry', powtarzała 'już mi nie zależy'. nie zwracała, na niego uwagi. traktowała, jak powietrze. była, przekonana, że inni się na to nabiorą. jednak, nastał, dzień, gdy zobaczyła go z inną. coś w niej pękło. rzuciła się na tą dziewczynę i gdyby nie, fakt, że ją odciągnięto, zamordowałaby ją. każde kłamstwo ma krótkie nogi ...
 

 
bo żyć godnie, to nie znaczy nie upadać. każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać . ♥
 

 
Jak się działa, to się w końcu osiąga cel. Trzeba walczyć o rzeczy, które się Kocha. Nie ważne, czy to książka, chłopak czy kanapka z nutellą ..
 

 
Najpiękniejsze są dni, w ciągu których potrafimy być tak po prostu bezgranicznie szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu.
 

 
Piszę do Ciebie list, którego nigdy nie przeczytasz. Mam Ci tak cholernie dużo do powiedzenia. Czas spędzony z Tobą, był najlepszy w całym moim życiu. Chociaż mam dopiero 15 lat. Kochałam Cię nad życie. Ale tego nie doceniałam. Nie wyobrażasz sobie nawet jak bardzo chciałabym wszystko naprawić. Cofnąć czas i pominąć kilka niepotrzebnych słów i zdarzeń. Nie wyobrażasz sobie co czuję, kiedy to piszę. Co czuję każdej nocy. Każdego poranka. Jak czuję się z myślą, że już nigdy nie będzie tak, jak wcześniej. Że już nigdy nie usłyszę od Ciebie 'kocham'. Że już nigdy nie spojrzę w Twoje oczy, które były moim oknem na świat. Które tak cholernie kochałam. I, że już nigdy nie wtulę się w Twoje ramiona, w których byłam taka bezpieczna i szczęśliwa. Nie poczuję smaku Twoich ust. Zapachu Twoich perfum. Chciałabym Ci powiedzieć jak bardzo brakuje mi ciepła Twojego ciała. Nocy spędzonych przy Twoim sercu. Planów i marzeń, które nigdy się nie spełnią. Chciałabym wykrzyczeć Ci w twarz, jak bardzo Cię nienawidzę. Jak bardzo zawiniłeś. Wypomnieć Ci te wszystkie nieprzespane noce. Wylane łzy. Wieczory, którymi czułam się taka bezsilna. Jeszcze pół roku temu wstawałam z uśmiechem na ustach. Wiedziałam, że warto. Bo przecież za kilka lat mielibyśmy wspólne mieszkanie. Małego Kacperka. Psa i węża, którego byśmy karmili myszkami z lodówki. Mielibyśmy pracę, albo zarabiali na życie, wymyślając nowe pozycje. Kochałam Twoją wyobraźnię. Twoje imię. Twoje oczy, usta, uśmiech, ramiona. Kochałam Ciebie całego. I kocham nadal. Nigdy nie przestanę. Będę myślała o Tobie jesiennymi wieczorami, które już niedługo nadejdą. Owinięta kocem, będę wspominać Twoje ramiona, które dawały mi najwięcej ciepła. Każdej nocy przed snem będę przypominać sobie Twoje słowa, skierowanie do mnie. Kiedy patrzyłeś w moje oczy z uśmiechem na ustach i mówiłeś jak bardzo mnie kochasz. 10 października przejdę się na dworzec i będę wspominać nasze pierwsze spotkanie. W sylwestra o 240 patrząc w niebo, zażyczę sobie Twojego szczęścia. Może tak jak w poprzednim roku zadzwonisz do mnie i schlany w 3 dupy powiesz, że mnie kochasz. Minęło pół roku. Nie zapomnij o mnie.
  • awatar Głuupek<3: http://www.facebook.com/ZostanNaNocEwentualnieNaCaleZycie Polubisz ? Wybacz za spam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wyrwał jej parasolkę z dłoni i kazał się gonić w deszczu. jej trampki tonęły w kałużach, a włosy kręciły się na wszystkie możliwe strony. - jesteś bezlitosny! - wykrzyknęła z dziecięcym wyrazem twarzy. podbiegł do niej i czule całując w czoło, wręczył parasolkę do dłoni. wziął ją na ręce. niósł ją tak przez całą drogę, aż doszli do jej domu. ściągnął delikatnie jej trampki i położył na kaloryferze. wziął ręcznik i zaczął bezszelestnie wycierać jej włosy. - przepraszam, kochanie. - powiedział, patrząc jej prosto w oczy. - chciałem Cię przygotować ... - na co? wykrztusiła z niezrozumieniem, wypisanym na twarzy. - na moje odejście. - wyszeptał, spuszczając swój speszony wzrok. - na co?! - zaczęła krzyczeć. - spokojnie, kochanie. to był sprawdzian. oblałaś. nie poradzisz sobie beze mnie, zostaję. - odetchnęła z ulgą. wtulając się w Jego muskularne ramiona, wyszeptała, że jeszcze jeden taki numer, a osobiście go zabije. tak dla sprawdzianu...
*.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Zwykła przeciętna dziewczyna.. Miała zaledwie 17 lat. Nie miała nic oprócz jego. Kochała go ponad życie. W końcu był jej największą miłością. Był czuły, romantyczny, każdy jego pocałunek dawał jej poczucie wieczności. Przy nim czuła się bezpieczna. Nie potrafiła żyć bez niego. Liczył się tylko on. Samotność.. Choćby znajdowała się w jej otoczeniu pełnym ludzi, ona bez niego była pusta, bezuczuciowa, oschła. Tęsknota zżerała ją od środka. Nie potrafiła się uśmiechać. Nie potrafiła zwyczajnie funkcjonować. Jak by jej świat stawał się jedną, wielką czarną dziurą. Każda chwila samotności skazywała ją na cierpienie.Nie wyobrażała sobie że kiedykolwiek mogła by go stracić. Nie czuła potrzeb istnienia bez niego. Przy nim odrywała się od rzeczywistości, zostawiała gdzieś w tyle szarą codzienność. Tylko on pomagał jej zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło, o wszystkich problemach i troskach. Matka była alkoholiczką, zaczęła pić gdy tata dziewczyny zginął tragicznie w wypadku samochodowym 5 lat temu. Wychowywała się sama. Jej matka nie interesowała się tym co będzie z córką, dla niej liczyła się tylko wódka. Dziewczyna kilkakrotnie próbowała popełnić samobójstwo. Była już wykończona. Nie wytrzymywała psychicznie. Nie miała już nikogo. Została sama. Po dwóch latach życia w ciągłej depresji w jej życiu pojawił się on. Oboje wiedzieli że to prawdziwa miłość. Był dla niej wsparciem. Pomagał w trudnych chwilach. Dawał jej nadzieje na nowe życie. Dzięki niemu wszystko stało się lepsze. Nie widywała się z matką, nawet na noc zostawała u niego. Nie chciała wracać do miejsca którego nazywa się domem. Byli parą idealną, chociaż czasem się kłócili, ale zawsze szybko się godzili. Byli dla siebie tlenem. Nie potrafili żyć osobno. Los jednak wystawił ich związek na próbe. Musieli wytrwać bez siebie 5 dni. 5 dni.. tak dużo czasu, a jednak tak nie wiele. Chłopak musiał wyjechać z ojcem za granicę w 'interesach'. Po raz pierwszy rozstawali się na tak długo. Żegnając się chłopak wtulił ją w siebie i wyszeptał jej do ucha ''kocham Cię, jesteś dla mnie wszystkim. Moim oddechem i biciem serca. Gdybym Cię stracił nie przeżył bym tego. Zawsze będę przy Tobie nie zależnie od tego co się stanie. Pamiętaj o tym.'' Ona wtuliała się w niego jeszcze bardziej, a łza spłynęła po jej policzku, on starł ją swoim rękawem po czym ściągnął bluzę i otulił nią dziewczynę. Nie chcieli się rozstawać. Jeszcze raz wyznali sobie miłość. Po czym oboje wstali i trzymając się za ręce ruszyli w stronę samochodu w którym czekał już ojciec chłopaka. Wiedzieli, że nie będzie łatwo ale musieli jakoś przetrwać. Dziewczyna była zdana teraz tylko na siebie. Przez 4 dni była jakby martwa. Całymi dniami siedziała w jego bluzie. Tylko dzięki temu jakoś jeszcze się trzymała. W końcu nadszedł ten dzień gdy już miała mieć go przy sobie. Powrót do świata żywych. Wstała rano i jak najszybciej wyszła z domu. Chciała go znów przytulić, znów mieć go przy sobie, znów roskoszować się smakiem jego ust. Wbiegła do mieszkania chłopaka i zamarła.. zobaczyła roztrzęsioną i zapłakaną matkę chłopaka siedzącą na kanapie. Dziewczyna przerażona zaczęła pytać co się stało. Kobieta nie potrafiła wydusić z siebie ani słowa. Wreszczcie zaczęła mówić.. On nie żyje... Dziewczyna myślała że się przesłyszała. Próbowała wmówić sobie że to wszystko to marny żart. Przez pół minuty siedziała w bezruchu. Dopiero wtedy dotarło do niej to co się stało. Zaczęła płakać, wpadła w panikę, wybiegła z mieszkania. Nie wiedziała co robi. Biegła przed siebie. Chciała zniknąć.. na zawsze. Znalazła się pod swoim blokiem. Weszła do mieszkania i zamknęła się w swoim pokoju. 7 piętro. Zaczęła krzyczeć jak opętana, rzucać się po podłodze, obijać się o ściany, rzucać wszystkim co wpadło jej w ręce, kaleczyć i drapać swoje ciało ostrymi przedmiotami, próbowała wydrapać sobie oczy i odgryżć język. Jednak to wszystko na marne. Nic nie przywróci mu życia. Na moment usiadła na krześle. Miała na sobie jego bluzę, mocno się nią otuliła, schowała zapłakaną twarz zakładając kaptur. Siedziała tak przez dłuższą chwilę przypominając sobie słowa, które wypowiedział gdy się żegnali. Cała się trzęsła. Z trudem wstała i na drżących nogach ruszyła niepewnie w stronę okna. Nie świeciło słońce, padał deszcz. Szarpnęła zasłony jednocześnie je zrywając. Otworzyła okno i stanęła na parapecie. Orzeźwił ją zimny podmuch wiatru i chłodne krople deszczu spadające na jej twarz. Zrobiła krok w przód. Wtulając się w jego bluzę ostatni raz roskoszowała się jego zapachem. Spojrzała w dół, nie bała się. Teraz chciała być tam gdzie on.. Szeptem wypowiedziała jeszcze dwa słowa ''kocham Cię". To był już koniec, otuliła się jego bluzą i pochyliła się w przód. Byli teraz razem, na wieki wieków.
 

 
Jestem poza zasięgiem, nie od dziś, nie od wczoraj od dawna. Nawet nie zauważyłeś, że zmieniłam numer, ale ja wiem, że masz nowego niebieskiego samsunga. Czasami dzwonię do Ciebie, milczę. W końcu rozłączasz się, a ja płaczę. Nikt nie rozumie tego uczucia, to okropne, przenikliwe cierpienie, przeszywające mnie na wskoś. Tak właściwie wcale Cię nie kocham. wręcz pałam nienawiścią, gdy patrzę na Twoją uroczą, piękną twarz. Nie lubię Cię widywać, nie chcę Cię znać. Ale tęsknię, cholernie tęsknię. Też umiem zatrzepotać rzęsami i zakręcić tyłkiem, by dostać . To czego chcę. Jednak wolę osiągnąć coś osobowością i . Inteligencją niż dupą. Nawet jeśli czasem trochę się skarżę mówiło serce to tylko dlatego, że jestem sercem ludzkim a one są właśnie takie. obawiają się sięgnąć po swoje najwyższe marzenia, ponieważ wydaje im się że nie są ich godne albo że nigdy im się to nie uda. my, serca, umieramy na samą myśl o miłościach.